|
|
Blog > Komentarze do wpisu
ZWYKŁY MECZMimo całego szumu, jaki robią media wokół meczy MU z Arsenalem, od paru lat nie wierzę już w magię tych spotkań. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze Arsenal od 2005 roku nie wygrał żadnego trofeum. Co więcej wydaje się, że nie ma ambicji aby walczyć o mistrzostwo kraju. Po drugie od 2005 roku Arsenal nie pokonał MU w ważnym meczu. Finał FA Cup z 2005 roku był ostatnim meczem, w którym porażka United zadecydowała o tym, czy Czerwone Diabły zdobędą jakiś tytuł, czy nie. Nawet dwie przegrane w lidze w sezonie 2006/2007 nie przeszkodziły United zdobyć tytułu w tamtym sezonie. Od sezonu 2007/2008 graliśmy z Arsenalem 14 razy: 10 razy w lidze, gdzie nasz bilans wynosi 6 zwycięstw, 2 remisy, 2 porażki, 2 razy w FA Cup, gdzie odnieśliśmy dwa zwycięstwa, no i dwa spotkania w fazie pucharowej Champions League, gdzie też wygraliśmy w obu. To, a także słowa Evry, który stwierdził kiedyś, że grając z Arsenalem ma wrażenie jakby grali mężczyźni z chłopcami sprawiało, że niedzielny mecz był spotkaniem, którego faworytem w moim odczuciu było United. I gdyby ten mecz przegrali byliby frajerami. Na szczęście wygrali, trochę szczęśliwie, ponieważ z niezrozumiałych względów oddali inicjatywę w drugiej połowie. Co więcej mogli ten mecz przegrać. Ale nadal to nie są już spotkania, które dla United powinny być trudne. I zazwyczaj nie są. I są to spotkanie, których nie boję się tak bardzo jak innych spotkań ze „średniakami” z Premier League. Szkoda, że realizator transmisji nie pokazał baneru „In Arsene we still trust”, po tym jak zmienił Oxalde-Chamberlaina i stracie bramki. Bo nie sądzę aby na trybunach po meczu było wielu fanów, którzy nadal wierzą w swojego menadżera. Co więcej decyzja o zmianie wywołała niezadowolenie u van Persiego. Czy jednak nie czas na zmianę? Ostatnim spostrzeżeniem dotyczącym meczu są kolejne kontuzje wśród naszych zawodników. Czy będziemy mili kim grać? I ile jeszcze nieszczęścia nas spotka w tym sezonie? Ciekawszym i ważniejszym niedzielnym meczem było spotkanie City ze Spurs. Tu były emocje, tu była stawka, tu była walka na całego – no dobra w pierwszej połowie nie było, tu było więcej podtekstów, tu nie było zdecydowanego faworyta. No i tu były kontrowersje. Balotellego nie lubię i nigdy nie polubię. Jego czyn zasługiwał na więcej niż 4 mecze zawieszenia. Mógł zrobić Parkerowi wielką krzywdę, na szczęście nie trafił. Swoją drogą Parker to człowiek, który by się przydał United obecnie. Straciliśmy na sezon Vidica, Fletchera. Jones, Smalling, Welbeck są jeszcze zbyt młodzi. Rooney trochę złagodniał, choć jest w stanie biegać po całym boisku przez 90 minut. Nie mamy obecnie zawodnika, który włożyłby głowę czy nogę tam, gdzie inni się boją. Człowieka, który w spotkaniu z Liverpoolem byłby dobrą odpowiedzią na Adama. Choć Evra jeśli zagra będzie zmobilizowany i zapewne doping ze strony Liverpoolczyków pomoże mu otrzymać czerwoną kartkę, znaczy się dobrze zagrać. To będzie mecz o podwyższonych emocjach, mimo, że tu także United jest faworytem. wtorek, 24 stycznia 2012, 2zelenka3
2012/01/24 12:37:17
|