|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Scholes wrócił :)W przeciągu ostatnich kilku dni inna pasja i 20 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wygrały z futbolem i dlatego też nie dane było mi oglądać ligowego meczu z Newcastle i pucharowego z City. Dopiero wczoraj wieczorem miałem możliwość skorzystać z netu, żeby się dowiedzieć co się wydarzyło. Pierwsze, co sprawdziłem, to wynik i opis meczu z City. Kiedy zobaczyłem skład, rezerwowych i zmiany, to zdębiałem. Może mam złe źródła, ale do wczoraj nic nie wiedziałem o tym, że Scholes ma zamiar wrócić. Szok, niedowierzanie (nawet zastanowiłem się przez moment, czy dzieci tego pana są na tyle duże żeby móc grać w pierwszym składzie – to pokazuje jak wielkim zaskoczeniem był jego powrót), a później radość to uczucia, które towarzyszyły temu wydarzeniu. Szczerze, nie mam pojęcia, jaką rolę będzie odgrywał w zespole. Na pewno dobrą wiadomością jest, że w związku z przedłużającą się absencją Cleverley’a, chorobą Fletcher’a, niechęcią do zakupów (jeden z angielskich blogerów zasugerował nawet, że United pod wodzą Glazerów woli ściągnąć z emerytury zawodnika, niż kupić kogoś), będziemy mieli dodatkową opcję w pomocy. Sądzę, że na początku Rudzielec będzie grywał jako zmiennik. Nie wiem, czy dostanie szansę gry w pierwszym składzie. Ale mam nadzieję, że wygra nam kilka meczy czy to swoimi asystami, czy golami. W końcu w futbolu kocham też romantyzm. Co do samego meczu, to jak zobaczyłem wynik to się ucieszyłem. Szczególnie po przeczytaniu składów obu zespołów – obaj menadżerowie potraktowali pojedynek bardzo poważnie i wystawili swoje najsilniejsze lub prawie najsilniejsze składy. Mój humor został trochę popsuty, kiedy przeczytałem, że Kompany dostał czerwoną kartkę już w 10 minucie, że do przerwy prowadziliśmy spokojnie 3:0 i że pozwoliliśmy doprowadzić do nerwowej końcówki, w której City grając w dziesięciu i praktycznie bez ofensywnych graczy mogło wyrównać. Że udało im się strzelić dwie bramki wcześniej. Ale ostatecznie ich pokonaliśmy i teraz czeka nas wyjazd do Liverpoolu w FA CUP. Natomiast czuję ulgę, że nie oglądałem meczu z Newcastle – zbyt dużo negatywnych emocji by mi po nim towarzyszyło. Moi znajomi powiedzieli, że United przegrało zasłużenie, że nie grali nic. I to jest niepokojące. Grając praktycznie pełnym składem, z zawodnikami w większości na swoich pozycjach nie byliśmy w stanie przeciwstawić się silnej drużynie Premier League. To i kłopoty z City grającym w dziesięciu budzą zastanowienie, wręcz są alarmujące. I pozostawiają nas z pytaniem na ustach i w głowach, czy w tym sezonie United będą w stanie skutecznie powalczyć w rozgrywkach, w których jeszcze liczą na zwycięstwo. poniedziałek, 09 stycznia 2012, 2zelenka3
2012/01/09 10:45:35
|